Promocja!

Św. Benedykt Labr – Żywoty Świętych Ojca Prokopa Kapucyna – Ebook (EPUB, MOBI, PDF)

14,00 

Krótki opis

Wydanie I

ISBN: 978-83-66728-02-8

Do pobrania ebooka udostępniany jest link zawierający listę plików w formatach .epub, .mobi, .pdf spakowaną w pliku .zip

Ebook wysyłany jest w formie elektronicznej – otrzymujesz link, klikasz na niego i pobierasz na telefon, komputer lub inny nośnik.

Opis

Św. Benedykt Labr – Żywoty Świętych Ojca Prokopa Kapucyna – Ebook (EPUB, MOBI, PDF)

 

Chwała Jezusowi i Maryi Przenajświętszej!

Poznaj i zaprzyjaźnij się ze Świętym Benedyktem Labr – żebrakiem, którego Pan Jezus tak ukochał, że pewnego dnia ustąpił mu na pewien czas miejsca w jednym z Kościołów w Rzymie. Poznaj porywającą historię świętego, który wyrzekł się sławy a ukochał wszystko – Boga, ubóstwo, Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie i Matkę Najświętszą. Poznaj cuda, które Dobry Bóg czynił za Jego pośrednictwem.
Święty Benedykcie Labr! Bardzo Cię w dzisiejszych czasach potrzebujemy! Módl się za nami!

 

Jeśli nie masz teraz pieniędzy, aby kupić książkę lub audiobook, a chcesz zgłębiać prezentowane treści, to prosimy o wiadomość
kontakt@najejglowie.pl

film promujący książkę

Film promujący książkę

fragment książki

ROZDZIAŁ VI

Dlaczego święty Benedykt nie mógł zostać zakonnikiem.

Przedziwnym jest Pan w świętych swoich, mówi Pismo Boże. Otóż, wyrażenie to przedziwny, odnosi się nie tylko do nadzwyczajnego stopnia doskonałości jakiej dostępują święci, oznacza nie tylko przedziwność potęgi łaski Boskiej, którą wsparci do takiego szczytu dochodzą, lecz i przedziwność i wielorakość dróg, którymi wybranych Sobie do świętości Pan Bóg przeprowadza. Drogi zaś te są niekiedy i z tego powodu przedziwnymi, że niełatwo dla nas zrozumiałymi, chociaż zawsze i bez wątpienia, w niezbadanych wyrokach miłosierdzia i mądrości Bożej, są one najwłaściwszymi. To też o tym trzeba szczególnie pamiętać, gdy rzecz idzie o świętym jakimś, nawet pomiędzy świętymi, jakby wyjątek stanowiącym: przedziwniejszym od innych podobnych mu, w których Pan Bóg okazuje się przedziwnym. A takim właśnie był ten sługa Boży, którego tu żywot kreślimy.
W każdym świętym, obok wszystkich cnót w wysokim stopniu posiadanych, bywają zawsze takie, które główną cechę ich świętości stanowią. Są to jakby jaśniejsze od innych kamienie w koronie cnót będących. Duch Święty uzdalnia ich do cnót takich w sposób szczególny i rozbudza w nich ku tym cnotom silny i wyłączny pociąg.
W naszym słudze Bożym takim wyłącznym pociągiem, tą główną cechą jego świętości, jak to z powyższych szczegółów jego życia można już było widzieć, było szczególne nabożeństwo do Przenajświętszego Sakramentu i zamiłowanie najwyższego ubóstwa. I to właśnie jak uniemożliwiło jego pozostanie w zakonie, tak z drugiej strony, było dowodem, że go pan Bóg na innych miał uświęcić drogach.
Jakoż, w zakonie nie mogąc przebywać przed Przenajświętszym Sakramentem dłużej, jak tyle tylko ile ustawy zakonne czasu na to przeznaczały, Benedykt ciągły gwałt zadawać musiał rozbudzanemu w sercu jego przez Ducha Świętego najsilniejszemu pragnieniu bezustannego oddawania czci Bogu, z nieograniczonej miłości ku ludziom, pomiędzy nimi na ołtarzach przebywającemu. I walka ta była ponad jego siły, bo pragnienie to było w nim w sposób szczególny przez Ducha Świętego natchnionym, za którym iść był powinien.
Coś podobnego zachodziło również w kwestii drugiej cnoty, to jest do jego szczególnego zamiłowania do najwyższego ubóstwa. Cnota ubóstwa, według nauki katolickiej, ma trzy stopnie.
Pierwszym jest tak zwane ubóstwo afektywne, uczuciowe, polegające na tym, żeby do rzeczy ziemskich nie przywiązywać niewłaściwej wagi, nie pragnąć ich namiętnie i nie ubiegać się o nie, a nawet gardzić nimi w sercu, porównując ich ulotność z dobrami wiecznymi. Trzeba być obojętnym na ich utratę, gdyby taki dopust Pan Bóg na nas zesłał. I temu pierwszemu stopniowi cnoty ubóstwa nie sprzeciwia się wcale posiadanie chociażby największych dostatków, ale z powyższą wolnością duchową i obojętnością do nich.
Drugim, a już znacznie wyższym stopniem tej cnoty jest ubóstwo zakonne. Przez nie wyrzeka się człowiek wszelkiej osobistej własności, wszelkiego prawa do rozporządzania jakąś rzeczą i nawet w użyciu przedmiotów potrzebnych do najskromniejszego utrzymania, czyni się zależnym od woli przełożonych, którym i co do tego również posłuszeństwo ślubuje. I temu znowu drugiemu stopniowi cnoty ubóstwa, byle przy nim ograniczać się pod każdym względem najskromniejszemu zaspokajaniu potrzeb życia, nie przeciwstawia się wcale to, że w zakonie potrzeby takowe są zaspokajane i nawet posiada się zwykle zapewnienie co do tego i na odleglejszą przyszłość.
Trzecim i pod pewnym względem już najwyższym stopniem cnoty ubóstwa, jest dobrowolne stanie się pospolitym żebrakiem żyjącym z dnia na dzień, z chwili na chwilę, żyjącym z wyproszonej jałmużny zwykle bardzo lichej, bez żadnej pewności czy jej kiedyś nie zabraknie. Ten trzeci stopień cechuje również nie zważanie a nawet wystawianie się na wszelkiego rodzaju upokorzenia i całą nędzę tego stanu, który w oczach świata jest godnym pogardy, jest niczym. I takie ubóstwo nazywa się efektywnym, czyli rzeczywistym, bezwzględnym, najwyższym i o takie to właśnie ubóstwo chodziło Benedyktowi. W takim to ubóstwie był nasz Benedykt święcie rozmiłowany, a z taką żarliwością, z jaką czują się zwykle pociągani święci do czegoś w czym głównie uświęcić się mają, bo też na tej drodze właśnie został on świętym.
Nie znajdując w zakonie tego co rozniecił w nim Duch Święty, zarówno w zakresie ubóstwa jak i pragnieniu oddawania bezustannej czci Panu Jezusowi utajonemu w Przenajświętszym Sakramencie, nie mógł on pozostać w żadnym klasztorze, chociaż w każdym z tych w których próbował swego powołania, we wszystkich cnotach zakonnych od razu uderzająco zajaśniał.
Słusznie wiec powiedzieć mogliśmy, że: Przedziwnym jest Pan w świętych swoich[2] , nie tylko z powodu przedziwnej doskonałości której im daje dostąpić, lecz i z powodu trudnych niekiedy dla nas do zrozumienia przedziwnych dróg, którymi ich do tego doprowadza.
Lecz przedziwność Boską w świętych Jego i z tego powodu przyjdzie nam uczcić w świętym, którego żywot opowiadany, że jak się to z poniższych szczegółów dowiemy, on nie poprzestał nawet na tym trzecim stopniu cnoty ubóstwa, jakim jest dobrowolnie obrany stan pospolitego żebraka. Zamiłowanie tej cnoty posunęło go do tak ostatecznych jej krańców, do jakich w zwykłym porządku rzeczy bez zuchwałości sięgać nie wolno. On bowiem wkrótce po zakosztowaniu gorzkiego chleba żebrackiego i jego sobie odmówił, jako jeszcze nie dość go ubogim czyniącego. Doszło też w końcu do tego, że już o nic nie prosił, nie żebrał wcale, tylko zdawał się na Opatrzność, czekając aż sama przyjdzie mu w jakikolwiek sposób w pomoc do zaspokojenia najniezbędniejszych potrzeb życia. Co jak nadmieniliśmy, nie jest rzeczą do naśladowania, będąc rodzajem kuszenia Pana Boga, na co mógł pozwolić sobie ten sługa Boży z wyjątkowego tylko natchnienia Ducha Świętego. I dlatego to znowu powinniśmy powiedzieć, że stanowi on wyjątek nawet pomiędzy świętymi, bo w każdym z nich Pan Bóg przedziwnym będąc, w nim jeszcze przedziwniejszym się objawia.
Ale wróćmy już do dalszych szczegółów, jego zaiste przedziwnego życia.

ROZDZIAŁ VII

Święty Benedykt postanawia wieść życie żebrackie. Udaje się do Loreto i Asyżu, a stamtąd do Rzymu.

Nasz święty żył niedługo, bo powołał go Pan Jezus do Siebie, kiedy miał lat trzydzieści pięć. Do procesu beatyfikacyjnego przystąpiono zaraz po jego śmierci, wiele więc zeznań tyczących się szczegółów jego życia powziąć można było od osób które go znały i jeszcze żyły. Z tej liczby byli dwaj znakomici kapłani, jego przewodnicy duchowni. Oni to w konferencjach jakie z nim miewali, odkrywszy w pospolitym żebraku duszę niepospolitą, dowiedzieli się od samego Benedykta niektórych tyczących się go zdarzeń, których inaczej dojść byłoby trudno.
Otóż jeden z tych kapłanów, ojciec Józef Tampl (Temple) franciszkanin, w zeznaniach swoich do procesu beatyfikacji naszego świętego pisze, że po wystąpieniu z nowicjatu klasztoru cysterskiego, po długiej modlitwie, miał on wyraźne i silne natchnienie, żeby naśladował świętego Aleksego dobrowolnego żebraka z wieku trzeciego. Pan Bóg dał mu poznać, że trzeba, żeby opuścił ojczyznę, rodziców i krewnych, żeby wyrzekł się świata, wszelkich najgodziwszych wygód i uciech ziemskich, aby zaparł siebie samego do najwyższego stopnia i pokutował, wiodąc życie żebrackie. Dalej podaje tenże ojciec, że Benedykt nie uczynił tak niezwykłego postanowienia, bez zasięgnięcia w tym rady spowiednika i że w tym celu udał się do świątobliwego i światłego kapłana, do którego miał wielkie zaufanie.
Otrzymawszy więc od niego zatwierdzenie swoich zamiarów, napisał do rodziców donosząc im, że do Włoch się udaje i ruszył w drogę podążając do Loreto. Pragnął w Domku Matki Przenajświętszej otrzymać Jej błogosławieństwo na nowy rodzaj życia i takowy rozpocząć od tej pielgrzymki. Chciał przy tym swój jakby nowicjat żebrackiego pielgrzymowania, odbyć w miejscu, gdzie Pan Bóg z miłości ku ludziom, zaczął być ubogim pielgrzymem po ziemi.
Przy bazylice loretańskiej są stali spowiednicy różnych narodowości, żeby każdy z przybywających tam pielgrzymów, w swoim języku mógł się wyspowiadać. Święty Benedykt przybywszy do Loreto, udał się do spowiednika Francuzów, który poznawszy w nim duszę niepospolitą zmiarkowawszy że jest w ostatniej nędzy, postanowił przyjść mu z pomocą.
Przy tejże bazylice istniał do niedawnych czasów zakład, w którym ubodzy pielgrzymi otrzymywali przytułek i pożywienie. Prócz tego dla Francuzów był osobny fundusz, z którego dostawali wsparcie według uznania spowiednika ich narodowości. Ten chcąc, żeby Benedykt tak z przytułku w zakładzie, jak i z jałmużny przeznaczonej dla jego rodaków korzystał, sam zaprowadził go do duchownego od którego to zależało i polecił go jego szczególnym względom. Lecz usłyszawszy to Benedykt, tak się ukrył pomiędzy innym ubogimi, że go nieprędko odszukano, a gdy go chciano umieścić w zakładzie i gdy mu dawano pieniądze, odzienie, obuwie, podziękował nic nie przyjmując i powiedział: „Bóg zapłać, są innym bardziej niż ja potrzebujący tego”. Zdziwiło to wszystkich, gdyż już wtedy cała powierzchowność Benedykta świadczyła o jego największym niedostatku i wyglądał bardzo mizernie.
Zauważono także w czasie już tego pierwszego jego pobytu w Loreto, że gdy do osób rozdających jałmużnę przy wejściu do kościoła inni żebracy tłoczyli się i potrzeby swoje głośno wypowiadali, on z miejsca się nie ruszał i nigdy o jałmużnę nie prosił. Niekiedy tylko wyciągał rękę, a gdy znaczniejsze wsparcie otrzymywał, wówczas dzielił się z ubogimi lub pokornie za nie dziękował mówiąc, że tyle nie potrzebuje.
Spędziwszy pewien czas w Loreto, gdzie dnie całe spędzał w Świętym Domku, a noce w krużgankach bazyliki Matki Bożej, poszedł Benedykt do Asyżu, do świętego ojca Franciszka. Poleciwszy się Przenajświętszej Pannie, szczególnej opiekunce ubogich, która sama całe życie w ubóstwie spędziła, chciał uczcić Ją i założyciela zakonu żebrackiego. I tam to, jakby pod jego oknem, znalazł już wtedy w ojcu Józefie Maria Tampl (Temple) przewodnika duchownego, z którym w ciągłych potem zostawał relacjach i od którego, jak to nadmieniliśmy, najwięcej zaczerpnięto o nim wiadomości przy procesie jego beatyfikacji.
Był to kapłan wielkiej zacności i biegły mistrz życia wewnętrznego. Poznawszy bliżej Benedykta, tak uderzony został jego świątobliwością, że w księdze w której zapisywał pielgrzymów umieścił o nim osobną uwagę. Wyraził tam, że w dniu 20 listopada 1770 roku, pojawił się u niego żebrak Francuz, Benedykt Labr, przybyły w pielgrzymce do grobu świętego Franciszka, a daje o tym szczególną wzmiankę, gdyż jest pewien, że jest to dusza szczególnie wybrana od Boga i że przyjdzie czas, kiedy on w Kościele wielkiego rozgłosu nabędzie.
Benedykt zapisał się w Asyżu do Arcybractwa Paska świętego Franciszka, przy bazylice tamtejszej istniejącego i z rąk ojca Tampla przyjął pasek franciszkański. Obowiązki do bractwa tego przypisane jak najwierniej spełniał przez całe życie, a po śmierci to znamię synostwa patriarchy ubogich jakim jest pasek franciszkański znaleziono na nim.
Z Asyżu udał się sługa Boży do Rzymu w odzieniu jak najlichszym, chociaż już zima była. Miał niedługą kapotę z grubego wyszarpanego popielatego sukna, z krótką peleryną. Na piersiach krzyż z ciemnej skóry, u pasa koronkę i torbę także skórzaną przewieszoną przez szyję, zawierającą cały jego dobytek. Był tu brewiarz, który co dzień odmawiał, Nowy Testament nad którym zwykłe rozmyślał i Tomasz a Kempis, którego jednego czytywał. I tego najuboższego „dobytku”, w który się przyodział przy grobie najuboższego jaki był z ludzi, pragnąc jak najwierniej go naśladować, aż do śmierci nie zmienił.

o autorze

Ojciec Prokop kapucyn
Patriota, walczył w powstaniu listopadowym. Zakochany w Panu Jezusie i Matce Najświętszej. Im powierzył swoje życie. Ku chwale Jezusa i Maryi przetłumaczył na język polski wiele dzieł doktorów Kościoła oraz napisał autorskie książki o Matce Bożej i świętych pańskich, które stopniowo będziemy czytelnikowi po ponad 100 latach prezentować.

notka wydawcy

Spośród przeczytanych książek zawierających żywot jakiegoś świętego patrona zachwyciły nas opowiadania napisane przez naszego rodaka – Ojca Prokopa Kapucyna. Opowiadania, które od wielu dziesiątków lat nie były wydawane. Ostatnie jakie napotkaliśmy sygnowane było rokiem 1891.
Żywoty Świętych nakreślone przez Ojca Prokopa zapalają miłością do Pana Boga i Matki Najświętszej, są skarbnicą wiedzy na temat życia prezentowanego Świętego, ukazują mało znane epizody z życia Świętego Bohatera oraz co najważniejsze – pociągają czytelnika do wejścia na piękną drogę świętości.

Żywot Świętego Benedykta Labra żebraka, napisany przez Ojca Prokopa Kapucyna oddajemy Szanownemu Czytelnikowi po niemal 140 latach. Popełnił je pokorny brat kapucyn – Ojciec Prokop. Życie św. Benedykta Labra żebraka stało się inspiracją w dążeniu do doskonałości dla wielu przyszłych świętych. Niech i Ciebie kochany czytelniku za przyczyną naszego świętego biedaczyny to dziełko zapali miłością do Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, Matki Najświętszej i szczególnego ukochania cnoty ubóstwa. Często wzywaj pośrednictwa Świętego Benedykta żebraka, On bardzo dobry i pokorny, uprosi Ci wiele łask.

posłuchaj fragment audiobooka

Audiobook nagrywany jest na wysokiej klasy sprzęcie cyfrowym, a zrealizowany przez Twoich braci w wierze. Posłuchaj czołówki i fragmentu jednego z rozdziałów